Translate

piątek, 4 lipca 2014

Rozdział 10

*jakieś 6 km za miastem*
-przywiozłaś mnie tu aby mnie teraz zabić-śmiała się przyjaciółka 
-skąd wiedziałaś-parsknęłam śmiechem
-ale po wiec tak szczerze myślałaś że jestem szarą myszką która wszystkiego się boi- zatrzymałam się
-szczerze tak
 -tak wcale nie jest ale jedna rzecz jest prawdą cholernie boje się Zayna i jego gangu- wtszczerzyłam się
- zaczynam się bać
Wysiadłyśmy z samochodu i podeszłyśmy do starego garażu pozamykanego na cztery spusty wsadziłam klucz i przekręciłam usłyszałam dźwięk oznajmujący ze drzwi się otwarły...
Przed otwarciem powiedziałam do Amandy
-to co za chwilę zobaczysz ma zostać z tobą aż po grób nikomu nie możesz tego powiedzieć nikomu zwłaszcza rodzicom.Mogę ci zaufać?
-oczywiście że tak-zrobiła naburmuszoną minę ale zaraz zrobiła wielkie oczy kiedy zobaczyła moje skarby czyli 4 auta srebrny srebrny podchodzący w biały czerwony i ostatni mój ulubiony  
*perspektywa Am*
Stałam jak słup soli a kiedy się z orientowałam miałam szczękę na podłodze 
-aaale skąd masz je masz-czy ja się jąkam no super ja się jąkam 
-mówiłam nie jestem świętoszką ten czerwony wygrałam w kartach a całą resztę wygrałam...-naglę przestała mówić
-no no gdzie wygrałaś nie trzymaj mnie w nie cierpliwości 
-no dobra a całą resztę wygrałam na wyścigach
-ale na nie legalnych?-spytałam się z nie pokojem
-nie nie spokojnie zawody są legalne  
*Jaa*
Stałyśmy tak chwilę a potem ja usiadłam na krzesełku a Amanda przykleiła się do czerwonego jak jakas przylepa.
-mogę się przejechać spytała mnie podekscytowana 
-jasne ale muszę uprzedzić że tym się ciężko jeździ 
-ok a które jeździ najlepiej 
-moim zdaniem to żółte ale tak to wszystkie są zajebiste 
*rozmowa*
-halo 
-cześć Nessi
-hej Alex coś się stało 
-nie nie martw się ale jest sprawa teraz w weekend jest wyścig 
-ok wyślij mi esem adres 
-ok wiedziałem że można na cb liczyć
-a co teraz jest do wygrania 
-kasa
-spoko 
*koniec*
Kiedy się rozłączyłam Am chciała wiedzieć o co cho więc powiedziałam jej że w weekend jest wyścig i że zabieram ją ze sobą. Kiedy to powiedziałam najpierw stanęła jak wryta a potem klasnęła w dłonie i mnie przytuliła
-puszczę cię ale pod jednym warunkiem
-jakim?
-że będziesz na siebie uważać-powiedziała i pogroziła paluszkiem.
*wieczór tuż przed snem*
Wzięłam szybki prysznic ubrałam coś luźnego i poszłam spać.
*rano*
Wstałam ubrałam się w to i usłyszałam kłótnię z pokoju obok.
Kiedy zajrzałam do pokoju Edward i Fabian kłócili się o coś.
-hej chłopaki o co znów się kłócicie 
-mała nie wtrącaj się-sykną Fab
-hej bądź milszy dla niej 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz