Translate

czwartek, 10 lipca 2014

Rozdział 11

*szkoła*

Kiedy wysiadłam z mojego skarba widziałam że Zayn odprowadza mnie wzrokiem pod auto Am.-hej kochana-pocałowałam ją w policzek na przywitanie -hej-przytuliła mnie -nie wiem czy wiesz ale                                 Zayn po prostu patrzy na mnie z mordem w oczach zaczynam się go bać                                           -ja też nie martw się-wzięłam ją za rękę i z gracją weszłyśmy do szkoły

*po lekcji*
Wyszłyśmy z klasy biologii byłam wymęczona po pierwszej a jeszcze czekało na mnie 7 kolejnych.
Z Am weszłyśmy na główny korytarz prowadzący do sali od W-F.
Usiadłyśmy na ławce i kiedy rozmawiałyśmy ktoś złapał mnie w talli a Amanda się wystraszyła jak podskoczyłam 
-czego sie wystraszyłaś-spytał cichy głos.Bałam sie spojrzeć ale zebrałam się do kupy i spojrzałam obok mnie siedział nie kto inny jak Zayn a za nim pudel.
-niczego tylko mnie wystraszyłeś-wzięłam go za rękę oczy mu zabłysł ale nagle coś we mnie pękło i rzuciłam jego rękę.Popatrzałam na niego a on na mnie
-co to miało być śliczna 
-nie wiem pomyślmy rzut rękę-kiedy to powiedziałam wstałam pociągnęłam Am za sobą ale naglę ktoś staną przede mną 
-hej kochanie gdzie się wybierasz-powiedział i zakrył mi twarz dłońmi 
-nigdzie-chciałam się odwrócić ale naglę złapał mnie za brodę i podniósł ją żebym mu spojrzała w oczy i złożył na moich ustach pocałunek był długi i namiętny a po chwili ja też oddałam mu pocałunek.Kiedy wreszcie się ode mnie oderwał spojrzał na mnie zobaczyłam ten błysk w oku.
-chłopie co to miało być?!-krzyknęłam na niego
-nic 
Popatrzałam na niego z pod wilka wzięłam Am za rękę i weszłyśmy do klasy 
*po lekcji*
Kiedy wyszłyśmy z sali od W-F. 
-hej kochanie-zaczęła Am wiesz czemu no wiesz czemu cię pocałował.
-a ty dalej to ciągniesz?-spojrzała na mnie z wyrzutem 
-okej okej już nie pytam
-super
*lunch*
Weszłyśmy do jadalni oczywiście Zayn kiedy tylko weszłam spojrzał na mnie i miał ogromnego banana na twarzy.
-hej idziemy po sałatkę-zaproponowałam 
-jasne-przytaknęła przyjaciółka 
-hej pamiętasz co dziś robimy-specjalnie zapytałam głośniej
-nie chyba zapomniałam-widziałam że zrobiło jej się głupio 
-dziś kochana będziesz mi dodawała otuchy na wyścigu-kiedy to powiedziałam widziałam że Zaynowi wypadła kanapka z ręki 
-a no tak
-to od razu po szkole jedziemy do mnie 
-ok
Kupiłyśmy sałatkę i kanapki.Wreszcie usiadłyśmy i ktoś się dosiadł 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz