Translate

czwartek, 3 lipca 2014

Rozdział 2

Lekcje mijały zaskakująco szybko i łatwo i teraz jest przerwa na lunch która trwa prawie 45 minut.
-Nessi siadaj z nami to opowiem ci coś niecoś  o szkole i o  osobach w naszym granie-krzyknęła Amanda
- spoko-powiedziałam z uśmiechem i poszłam za nią
-to tak wszyscy są w miarę spoko.Tylko taka grupka 5 chłopaków przystojni ale powiem jedno trzymaj się z daleka, lepiej im nie podpadaj ani nic z tych rzeczy najlepiej omijaj ich i tyle bo...- nagle przestała mówić i naglę w stołówce rozległa się głucha cisza .Kiedy się obróciłam zobaczyłam ich w progu drzwi  pięciu śmiało można powiedzieć przystojnych chłopaków, jakiś koleś który przed nimi stał zaraz uciekł gdzie pieprz rośnie. Usiedli do jakiegoś stolika pewnie na swoje stałe miejsca i stołówka jakby nagle znowu ożyła.
-wiesz co jakoś się ich nie boję jeżeli myślą że mogą wszystko to naprawdę są cymbałami - powiedziałam śmiało do przyjaciółki
- w sumie to prawda oni wszystko mogą i lepiej żeby żadnemu się nie spodobałaś bo wtedy będzie kieosko- wyjaśniła gryząc swoją kanapkę z której wyciekł ketchup i majonez.
Nie wiem czemu ale wybuchłam śmiechem i zalałam się łzami Am najpierw patrzyła na mnie jak na idiotkę  a potem sama zaczęła się śmiać. Po jakiś 2 minutach się ogarnełyśmy...
-Ej co jest?- szturchłam ją łokciem
- wiesz nie chcę wzbudzać paniki ale Niall gapi się na ciebie i szepcze coś Harremu do ucha
-u źle odwrócił się w twoją stronę, tylko się nie odwracaj. A ja zrobiłam całkowicie odwróciłam się w stronę tamtego stolika i zamurował mnie Harry gapił się na mnie tymi srebrnymi  oczami po krótkim czasie dostrzegłam że zrobią sie czarna a Niall szeptał coś do reszty chłopaków.
-och co za świnia gapi sie na mój tyłek męda- wysyczałam
Zadzwonił dzwonek Am chciała poczekać aż oni wyjdą a ja wstałam dumna z siebie i przeszłam obok nich  uderzyłam Niall'a plecakiem.A on gwizdnął i puścił mi oczko a potem spojrzał na mój tyłek tego było za wiele chciałam mu przyłożyć ale wyprostowała rękę i obróciłam ją przodem do nich cały czas idąc i bez przeszkód pokazałam im środkowy palec. Nic więcej nie widziałam bo wyszłam ze stołówki ale dało się usłyszeć głośny śmiech całej bandy . Wyszczerzyłam sie do siebie i ruszyłam na samotną lekcję chemii ale musiałam iść na około bo szafkę miałam w innym kierunku. Otworzyłam szafkę i nawet niewiem kiedy ale zostałam przygwożdzona do szafki..
-kochanie z mojej paczce się nie podskakuje- wyszeptał mi niski głos
-odwal się debilu- wycedziłam mu. Momentalnie zostałam odwrócona przodem do napastnika i okazało się że to Zayn.
-puść mnie- szarpie się powoli zbliżał się do mnie i połączył nasze usta. Ten pocałunek był brutalny gdy wreszcie się odkleił ode mnie uderzyłam go z liścia cała szkoła się patrzała aż coś zrobi ale on zamiast coś powiedzieć albo mi oddać wsuną mi jakąś karteczkę do plecaka kiedy odszedł  zajrzałam do karteczki Amanda i Violetta do mnie przybiegły a cała szkoła się na mnie gapiła.
-nic ci nie jest- spytała mnie Violetta 
--nic nie martw się o mnie 
W drodze na tą nieszczęsną chemię cały czas myślałam o tym co się chwilę temu stało, myślałam i wgapiałam się przed siebie nic nie słyszałam ani nie widziałam aż w kogoś wpadłam.
-przepraszam- burknęłam i chciałam go wyminąć żeby wejść do klasy bo tarasował przejście gdy niespodziewanie złapał mnie za rękę podniosłam wzrok i zobaczyłam zielone oczy.To był Liam z gangu Zayn'a

1 komentarz: